Menu Zamknij

Recenzja dętki Pirelli Cinturato SmarTube

Przyznam na wstępie, że będzie to najtrudniejszy produkt kolarski do zrecenzowania w mojej… recenzenckiej karierze. Ale spróbuję!
Dętka Pirelli Cinturato SmarTube różni się od standardowych właściwie wszystkim. Zaczynając od materiału, przechodząc przez wagę i kończąc na kolorze. Wykonana jest z termoplastycznego poliuretanu. Czy jest na sali może jakiś chemik? No nieważne… materiał ten w teorii jest dużo lżejszy od standardowej gumy i bardziej odporny na przebicia.
A jaki jest w praktyce? Hmm… dużo lżejszy od standardowej gumy i bardziej odporny na przebicia w rzeczy samej. Czy to jedyne zalety? Nie. Jest jeszcze (minimum) jedna. W mojej opinii najważniejsza, a jakże pomijalna przez marketingowców – zajmuje dużo mniej miejsca niż standardowa dętka. Serio, o 2/3 mniej miejsca w kieszonce/sakiewce!


Osobiście nie używam żadnych podsiodłówek w swoich rowerach, a dętkę, łyżki i pompkę wrzucam zawsze do tylnej kieszeni koszulki rowerowej. O ile na krótkich treningach nie ma to właściwie żadnego znaczenia, o tyle na długich jazdach jest to oszczędność na wagę złota… a przynajmniej czterech żeli, lub jak kto woli, jednego banana. Dla tych, którzy wożą swój repair kit na wyścigi to pewnie nawet pozwoli oszczędzić kilka cennych sekund! 😀
Wróćmy jednak do tego, do czego tutaj większość z Was kliknęła – wagi. 49 gram za sztukę dla większości z Was pewnie nic nie mówi. Dla mnie też nie. Ale jak powiem, że zwykła dętka z Decathlonu waży ponad 100 gram? Mamy bagatelka 50 gram zapasu na jednej sztuce. Jak ktoś był dobry z matmy to potrafi sobie to szybko przemnożyć razy dwa i wyjdzie mu oszałamiające 100 gram oszczędności na komplecie!
A jak ktoś był dobry z fizyki, to będzie potrafił obliczyć nawet zyski watów. Co też poczyniłem… a przynajmniej starałem się poczynić. Pewnie słyszałeś o mitycznej masie rotującej? No właśnie. To fizyczne określenie stało się niesamowicie popularne wśród kolarzy, zwłaszcza amatorów. Dlaczego? Właściwie to nie wiem. Ale spróbujmy to rozważyć liczbowo…
Albo nie… to będzie dla chętnych. Moje szybkie obliczenia na kartce poniżej.


*Założyłem, że masa kół jest równomiernie rozłożona na obwodzie koła, zaś ruch odbywa się na płaskim terenie (w przypadku podjazdu musimy doliczyć Energię potencjalną do naszej sumy energii).

Dla leniwych powiem tylko, że masa kół ma mniej więcej dwa razy większe znaczenie od masy pozostałych komponentów. Ale tylko w przypadku zmiennego tempa jazdy. A więc przyspieszania i hamowania. W przypadku jednostajnej jazdy po płaskim… nie ma praktycznie znaczenia. Zaś w przypadku przyspieszenia na podjeździe będzie miała jeszcze minimalnie większe znaczenie niż w przypadku pierwszym.
Nadmienię między wierszami jeszcze, że im masa w kole jest bardziej oddalona od środka obrotu (piasty) tym ma większe znaczenie. A więc największe znaczenie będzie miała masa obręczy, dętki, opony czy szytki. Najmniejsze zaś waga piasty.
Jak widzisz na końcu powyższych bazgrołów okazuje się, że założenie kompletu dętek Pirelli Cinturato SmarTube spowoduje, że osiągnięcie naszej docelowej prędkości po przyspieszeniu nastąpi 0,3% szybciej, niż na dętkach z Decathlonu.
W jaki sposób przełożyć to na zyski mocy?


Myślę, że nie popełnię wielkiego błędu (fizycy, nie czytajcie tego), jeśli założę, że energia kinetyczna układu jest mniej więcej proporcjonalna do mocy generowanej przez zawodnika w danym okresie czasu. W innym przypadku musiałbym chyba liczyć sumę energii w czasie z całek, a jako, że w moim przypadku i tak pomijam opory toczenia i powietrza, to nie ma to większego sensu.
Załóżmy, że podczas przyspieszenia zawodnik generuje średnio 600 watów. 0,3% z tych 600 watów to jakieś 1,8 wata. Załóżmy, że są to 2 waty oszczędności.
Mało? I tak i nie. Jeśli takich przyspieszeń podczas wyścigu mamy kilkadziesiąt to pewnie uzbierają się jakieś większe oszczędności i tego przysłowiowego milimetra może nam na mecie nie zabraknie. Przy zwykłej rekreacyjnej jeździe nie zauważymy kompletnie różnicy.
Jak sami widzicie różnica jakaś będzie. Czy warta tego, aby wydać około 250 PLN za komplet dętek Pirelli? To już musi sobie odpowiedzieć każdy we własnym zakresie.
Jeśli chodzi o wytrzymałość dętek to daję mocne 5. Zero defektu przez ponad 6000km. Były szutry, były dziury, było pewnie trochę szkła, ale to wszystko za mało, żeby uszkodzić oponę i dętkę.
Zrobiłem też pewien eksperyment. Dętkę Pirelli założyłem na tył, zaś w przednim kole miałem zwykłą dętkę. Obie napompowałem do 6,5 bar. Po około miesiącu w tylnej zostały 4 bary, zaś w przedniej 5 bar. Wniosek jest taki, że powietrze z ultralekkich dętek Pirelli uchodzi nieznacznie szybciej. Czy jest to problem? Dla kogoś, kto posiada pompkę – żaden.
Minus, jaki przychodzi mi do głowy jest taki, że przebicie tej dętki będzie wiązało się najprawdopodobniej z wyrzuceniem jej do kosza. Zwykłe łatki tutaj nie zadziałają, a chyba żadne specjalne łatki dedykowane do tego wynalazku jeszcze nie powstały. EDIT: Tubolito oferuje specjalne samoprzylepne łatki do tego typu dętek!


Podsumowując, jest to bardzo ciekawy, wbrew pozorom, produkt. W mojej opinii zasługuje na uwagę przede wszystkim ze względu na niewielki rozmiar, co dla ultradystansowców i innych rządnych przygód kolarzy może być dużo bardziej warte niż 125 PLN. Jak pokazałem zyski wagowe przekładają się na jakieś marginalne zyski watów (jeśli moje obliczenia zostały z grubsza wykonane poprawnie). Ale jednak zyski jakieś są! Jeśli uda mi się przebić te dętki to dam Wam znać u siebie na Facebooku, a także zedytuję ten wpis!

PS. Bym zapomniał! Dętki te wydają trochę inny szum gum w porównaniu do zwykłych. Dźwięk ten na gładkim asfalcie przypomina trochę ten z szytek 🙂

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *